Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

~Gwenhyfara

"Polskie" - przymiotnik z małej litery.
Powtórzenie "wozy - wozów"" "były - były" i "przepiękne - przepiękne" ( to ostatnie nie jest co prawda w sąsiadujących zdaniach, ale i tak razi).
"Na rogach widniały drewniane
rzeźby smoków i gryfów." - rzeźby są trójwymiarowe, powinno być napisane "widniały wyrzeźbione w drewnie..."
"ów" - owym powinno być
Ten opis wygląda jakbyś nie mógł znaleźć synonimów i wciskał zdania tak, żeby uniknąć powtórzeń. Nie wygląda to dobrze i nadal powtarza się "każdy".
Sporo zbędnych przecinków i brakujących spacji.
"urzondzono" - urządzono
"przyżądzone" - przyrządzone
Szczaw i buraki to nie owoce.
"poukładane w fałdy spódnice" - nie wiem co chciałeś powiedzieć, więc nie umiem tego logicznie poprawić, a coś się nie zgadza
"Ngagie" - nagie, ale stopy są raczej bose.
Sporo powtórzeń, pozjadane ogonki i dużo błędów interpunkcyjnych.
Ja widzę, że bardziej chcesz pokazać nam dalszą część opowiadania, ale ta nie może być potraktowana po macoszemu. Jeżeli nie masz serca tego pisać, zacznij od innego momentu. Na przykład tak "obudziłem się w..." i dopiero gdzieś później ten początek włóż. Albo w którymś innym momencie, jeżeli bohater zostanie wampirem, mógłby opowiadać o tym ofierze, która w jakimś stopniu wzbudza jego współczucie. Jeżeli nie będzie wampirem, niech po prostu w pewnej chwili wyrzuci to z siebie.
Mimo wszystko chcę jeszcze.


Bardzo ładny kwiatek, ale cierpliwie czekam na prozę. A cierpliwa nie jestem...


Duża prośba kolego: weź Ty ten tekst podziel na dwa lub trzy. Jest zdecydowanie za długi i nie dałam rady całego przeczytać, gdyż dostałam oczopląsu. Pomieszały mi się linijki, liczba błędów interpunkcyjnych i logicznych. Nic już nie wiem.


"Prawie, bo w kilkugodzinowych przerwach umawiał się zapewne z wiatrem, żeby jeszcze bardziej umęczyć odpoczywających w Bieszczadach turystów."
Prawie umawiał się z wiatrem? Nieco źle to brzmi.
Mogliby jeszcze zawołać takich dwóch, co całą noc będą gadać pod domem naprzeciwko. Chodzą w dresach i zamiast przecinków używają wulgaryzmów.

"Pomieszkiwałem kątem u miejscowej rodziny która wcześniej użyczyła mi kawałek pola na którym rozbiłem namiot. Pogoda jednak jak wspomniałem wygoniła mnie stamtąd już drugiego dnia."
Wyłapałam trzy brakujące przecinki. Polecam sięgnąć po książkę o interpunkcji (jakkolwiek się ona zwać będzie) i sprawdzenie, co wiemy o stawianiu przecinków przed "który, jednak".

"Bóg obdarzył mnie jednak niesamowitym uporem, dlatego zamiast potulnie siedzieć w pokoju popijając gorącą herbatę i raczyć się jakąś wygrzebaną ze strychu książką ja z prawie szaleństwem w oczach spacerowałem."
Zdanie tasiemiec. Podzieliłabym to na dwa zdania. Brakuje jednego przecinka.

"Tym razem wypuściłem się nieco dalej niż zazwyczaj, deszczowe chmury uniemożliwiały dokładną ocenę upływu czasu, a zegarek zostawiłem w pracy"
Jest jeszcze zegar biologiczny. Każdy człowiek, zwierzę, czy roślina ma mniej lub bardziej rozwinięte poczucie czasu. Wie się, czy minęła godzina, czy pięć. Tak mniej więcej.

"Ciężko jest mi w jakikolwiek sposób ustalić jak go nazwać."
Przeczytaj to zdanie kilka razy. Potem przeczytaj na głos. Jeżeli stwierdzisz, że jest w porządku, wyobraź sobie swoją nauczycielkę polskiego z podstawówki czytającą to zdanie i jej reakcję po przeczytaniu. Jeżeli nadal wszystko się zgadza, wyobraź sobie moją nauczycielkę polskiego z podstawówki: lat czterdzieści osiem, okulary z łańcuszkiem. Pani W jest była przez absolwentów nazywana Horpyną ze względu na charakter. Gdyby ona przeczytała to zdanie, dobrej oceny było.

"nadciąga burza, a po pomrukach które teraz występują ledwie kilka sekund po błyskawicy jest dość złośliwa i zbliża się w iście olimpijskim tempie."
A podobno nie było grzmotów? Do tego momentu zjadłeś kilkanaście przecinków.

Do widzenia, nie "dowidzenia".
Mimo, iż jest to błąd, masz u mnie sporego plusa. Widać, że nie korzystasz z autokorekty, czy innego samowyzwalacza.

"On uśmiechnął się tylko z politowaniem i powiedział jakby od niechcenia
-Nie będzie żadnej burzy, tak tylko straszy - zdziwiłem się więc zapytałem"
Powinno to wyglądać tak:
"On uśmiechnął się tylko z politowaniem i powiedział jakby od niechcenia"
-Nie będzie żadnej burzy, tak tylko straszy.
Zdziwiłem się, więc zapytałem:"

"-Dobrze - powiedziałem i żartobliwie dodałem - Prowadź wodzu.
Zatrzymał się i spojrzał widocznie urażony (tak jak dziecko patrzy kiedy nie pozwoli mu się na zakup nowej zabawki).
-Nie jestem wodzem - wyprostował się dumnie i kciukiem wskazując na swoją wypiętą klatkę piersiową powiedział- Jestem szamanem."
Mimo, że brakuje przecinka, ten fragment jest świetny. Głównie dlatego, że przypomniała mi się jedna z pierwszych lekcji matematyki z panem F. Wywołał mnie do tablicy słowami: "No, to teraz ty wodzu. Pokaż swoje wdzięki." moja odpowiedź brzmiała:"Nie jestem wodzem. Już bardziej szamanem, a najbardziej, to czarownicą."

Mimo niezliczonej ilość zjedzonych przecinków, ( ja zrobiłam dziś sernik) zrobionych błędów logicznych (tych było nieco mniej, a metodą na ich wykrycie jest przeczytanie tekstu na głos), czekam na ciąg dalszy.






"Głazy, drewno, ziemię, wodę, powietrze." Nie podoba mi się to zdanie. To rozbicie żywiołu ziemi na trzy i "wyrzucenie" ognia sugeruje, że to jedyne żywioły na planecie.
Nie to jedno zdanie ma dziwny charakter. Całość jest napisana tak, jakby jedynym zamiarem autora było usprawiedliwienie się czytelnikowi "dlaczego jest tak, a nie inaczej". I to jest złe, bo krainy fantasy mają to do siebie, że im bardziej tłumaczy się powód istnienia każdego drzewa, tym bardziej czytelnicy szukają w tym luki. A można by po prostu napisać "To jest święte drzewo, dotknięte ręką samej Diany." I gwarantuję, że nikt nie będzie się pytał jak ona go dotknęła.
U Ciebie pierwszą kwestią, da której można się przyczepić jest wyraz "planeta", a dokładniej "nasza planeta". Jeżeli jest nasza, to znaczy że są też inne. Czyli ludzie o tym wiedzą. Ale w jaki sposób? Czyżby posiadali zaawansowane urządzenia? Jeżeli tak, to z czego je wytworzyli? I tak w kółko.


Był, byli, elfy, słowem mnóstwo powtórzeń.
I teraz coś za co mnie znienawidzisz: początek jest straszny, ledwo przebrnęłam i wydaje się być niepotrzebny w tym miejscu. Dalej nie zdołałam.


Brak wielkich liter, co okropnie razi w oczy.

Nic niezwykłego.


Ciężkie. I tyle, to trzeba po prostu poprawić.


Duża większość? To może być mała większość?
Dobre, ale jakoś mi to wojsławickie realia przypomina.


Woda Orfeny? Czy może bogini Wody, Orfeny?
Opis dziecięcych lat Dracova jest jakby od niechcenia napisana. Albo decydujesz się na dłuższy opis, albo go w ogóle pominiesz.
Teraz skrócony kurs pt: "Kto jest kim wśród władców?"
Otóż, samo miano "król" pochodzi od Karola Wielkiego, władcy Franków. Ale to jest częsty błąd, nawet ja go popełniłam, a wystarczy tylko wymyślić jakąś "starodawną legendę". Córka króla to królewna, a księżna, to nie córka księcia, (nie ma dobrego tłumaczenia tego tytułu) ale jego żona. Córka księcia to księżniczka. I to by było na tyle. .
Wiesz, że zmienianie szyku zdania wcale nie nadaje mu średniowiecznego stylu?
Powiedz mi przyjacielu, który król podpisuje się jedynie imieniem? Tego się nawet w listach nie powinno robić, tu potrzebne jest nazwisko, a w przypadku monarchy wszystkie tytuły.
Wymyśliłeś własny język?! O wielki, spójrz na moje słowa łaskawie. Mistrzu...
Wszystkim poczerwieniały twarze, czyli wojowniczce też?
Mistrzu... ale jednak zbierzesz zaraz cięgi.
Dlaczego u diabła tu nie ma żadnych opisów? Żadnych rozmów między bohaterami, wątków pobocznych! Fajny pomysł, ale rozbuduj to do licha! Zakładając, że jest to prapoczątek jakiegoś jeszcze lepszego opowiadania, to i tak nic Cię nie usprawiedliwia. Opisy muszą być! I bohaterowie nie mogą latać z miejsca na miejsce w milczeniu, o suchym gardle i pustym żołądku!
Do roboty zatem!


Na brzegu - to się pisze oddzielnie.
Mocno to ogólnikowe, jakby jedynie schemat, brakuje opisów i uczuć, ale nie martw się, to ma nadzieję na tzw "lepsze jutro".


Gdzie się podziały polskie znaki...?


Emm.. w języku suahili?


Z jego postawy i miny można wyczytać, jakie to myśli chodzą mu po głowie:
"Kiedy w końcu jakiś troll wyskoczy?... A jak już wyskoczy to przyłożę mu tym mieczem, który odziedziczyłem po mieczu!"


Gdyby tylko były wielkie litery...


Strasznie dużo powtórzeń, w tym niecelowych. I nie używaj "itd" bo tekst na tym traci. Jakby było napisane od niechcenia.
"lecz w miejscach lecz w tym samym miejscu" - i gdzie tu sens?
"odnaleźćzarówno" - a to co?
"gdy." - gdy co?
Ostatnie zdania, jeżeli są podsumowaniem, to nie mają najmniejszego sensu. Jeżeli to pod nie jest reszta tekstu, to nie ma nic wspólnego z końcem.


To takie wyznanie miłości mocno nie pasuje do całego stylu. Zwłaszcza, że to zwykle starsi ludzie zwracają się do młodych kobiet "panienko"


Antylitania na czasu przejściowe...


Było świetnie do momentu "Chciał..." potem zdania zaczęły się kruszyć i spory fragment upadł niczym Rzym po najeździe barbarzyńców...
Potem urok powraca w zdaniu o odbijaniu cienia.
PS: To nie jest dramat. Przykładem dramatu jest "Balladyna"


Bez czytania powiem, że to nie jest dramat. Nie mówimy tu o utworze o charakterze tragicznym, lecz o gotowym do wystawienia na scenie.
"Siobe" chyba "sobie".
Tekst niezły, może oprócz ostatniego zdania, można by to jakoś zmienić.


Raczej morał z prozą.
Ale nieźle.


Coś się wiek na początku nie zgadza.
Niepokojące.


Ano ładne, nawet śliczne.
Lubię małe dzieci.


Poziom szkolnego wypracowania.
Powtórzenie na powtórzeniu powtórzenie powtórzeniem pogania.
I przede wszystkim: WYNOCHA DO DZIAŁU S-F!


Powiem ja tak: duży plus za Głos (oby nie było tak jak we Władcy Pierścieni, że jak już kogoś polubisz, to on ginie, a Frodo wciąż żyje, Głos ma żyć, istnieć znaczy) ale spory minus, bo narracja się trochę na gorsze zmieniła i zabrakło uczuć.



1 2 3 4 Następna strona
© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt